Wiele lat minęło od śmierci Marii Konopnickiej. Aby dobrze zrozumieć jej twórczość, trzeba się przenieść w inną epokę, znać ówczesne stosunki społeczne, wyobrazić sobie nędzną chłopską chatę, wilgotną suterenę, zimne poddasze, w który żyli bohaterowie jej utworów. Ale miłość człowieka, którą autorka przepaja wszystkie swoje wiersze, poematy i nowele sprawia, że mimo upływu lat są one bliskie i drogie. Poetka urodziła się w 1842 roku w Suwałkach. Wcześnie osierocona przez matkę, wychowywała się pod ojca opieką, który wkrótce przeniósł się z rodziną do Kalisza. Tu Konopnicka spędziła najszczęśliwsze lata swego dzieciństwa. Po ukończeniu szkoły średniej w Warszawie wcześnie wyszła za mąż i zamieszkała na wsi pod Kaliszem. Nie czuła się dobrze w majątku męża, nie lubiła hucznych zabaw, raziło ją próżniacze życie ziemiaństwa, bolała nad przepaścią dzielącą chatę chłopską od dworu. W 1878 roku przeniosła się wraz z dziećmi do Warszawy, gdzie zarabiała na utrzymanie rodziny, udzielając lekcji i oddając się pracy pisarskiej. W tym czasie brała czynny udział w życiu społecznym i literackim, a obserwując z bliska otaczający świat, napisała swoje utwory. Nigdy nie zabrakło jej głosu, gdy trzeba było wstawić się za pokrzywdzonymi, wzywać do opieki nad dzieckiem, budzić miłość do ojczyzny, bronić przed wynarodowieniem. W dowód wdzięczności, społeczeństwo ofiarowało poetce w darze mały folwark pod Kaliszem, Żarnowiec. Strudzona życiem, znękana chorobą serca, niedługo cieszyła się zasłużonym odpoczynkiem. Zmarła w 1910 roku. Dziś dom Marii Konopnickiej w Żarnowcu otoczony jest opieką państwa i zawiera pamiątki po poetce.